środa, 9 stycznia 2013

Fikcja..

Witam. Na tym blogu piszę moje przeżycia, oparte na faktach. Ten blog ma być przestrogą dla młodych osób, a nie poglądem na świat. Posty nie będą tu trafiały cały czas. Raz na jakiś czas dodam to co się działo w moim życiu. Tu macie ogólną jego malutką część. Zapraszam



Moje życie nie było zbyt ciekawe. Wszystko obracało się wokół szkoły i domu. Znajomi nie liczyli się dla mnie w ogóle. Zacznijmy od tego, że praktycznie w ogóle ich nie miałam. Czwarta klasa podstawówki była dla mnie udręką. Konta fikcyjne pomagały mi przeżyć w tym świecie. Gdy wracałam do domu liczyły się tylko one. A szczególnie jedno na które wchodziłam obsesyjnie. Nierealni znajomi wspierali mnie jak tylko mogli. Jednak musiałam zaprzestać. Chęć wychodzenia na dwór i zdobycia popularności były zdecydowanie większe niż zachowanie zdrowego rozsądku. Mimo, iż ubierałam się inaczej niż moi koledzy w moim wieku, jedna dziewczyna przyjęła mnie pod swoje skrzydła. Byłam w nią zapatrzona. Nie dało się wyrazić mojego zachwytu jej sposobem bycia. Przez kilka miesięcy próbowałam być taka jak ona. Zawsze była ładniejsza ode mnie, miała więcej chłopaków. Nie zdawałam sobie sprawy, że robiła z siebie pierwszą lepszą. Przez nią zaniedbywałam oceny i zapomniałam o fikcji. Jednak po tych kilku miesiącach zaczęła mnie ranić. Zapłakana wracałam do domu, lecz nie miałam się komu wypłakać. Nie poszłabym do mojej rodzicielki, ponieważ zaczęłaby mówić o mojej nieodpowiedzialności. Zaczęłam szukać schronienia znów w fikcji. Do dziś nie zapomnę tego dnia, gdy założyłam ponownie konto. Najpierw zaczęło się niewinnie. Zaczęłam rozmawiać z ludźmi, ale także nie zapomniałam o realnym życiu. Po jakimś czasie jednak zaczęło się to zmieniać. Rano dopiero zamykałam komputer i brałam plecak z byle jakimi książkami. Zamiast uczyć się do poprawkowych sprawdzianów, spałam na lekcji i myślałam tylko o tym jak się stąd wydostać. Gdy lekcje się zakończyły szybko uciekłam do domu i odpalałam komputer. W końcu nastały wakacje. Przez całe noce i dnie nie wychodziłam z domu. Jedzenie, spanie, picie. Nie potrzebowałam tego zupełnie. Wychudzona, zmęczona i dość wycieńczona funkcjonowałam w realnym życiu. W piątej klasie zaczął się jeszcze większy koszmar. Rozpoczęcie roku minęło szybko i bezboleśnie. Muszę przyznać, że nawet chciałam się poprawić. Zachowanie, oceny i znaleźć znajomych, jednak gdy znów dorwałam się do komputera wszystko legło w gruzach. Zaczęłam rozmawiać z pewnym chłopakiem. Zauroczenie szybko przybyło, ale nie chciało tak szybko jednak odejść. Nie wiedziałam ile ma lat, jak się nazywa, jak wygląda realnie. Jednak słyszałam jego głos przez telefon. To mi zupełnie wystarczało. Czułam się potrzebna i kochana. Tak miało dość dużo miesięcy, gdy nagle moja matka zaczęła się mną interesować. Stałam przed nią brudna i zaniedbana. W jednym dniu wszystko przepadło. Odcięła mi internet i zabrała telefon. Kazała zacząć się uczyć. Byłam totalnie załamana. Gdy chodziła do pracy, szukałam telefonu w domu. Po trzech dniach poszukiwań w końcu go znalazłam. Nie chodziłam do szkoły, gdy rodzicielki nie było w domu. Rozmawiałam przez telefon w kółko. Pewnego dnia,  gdy musiałam wyjść z domu, wzięłam komórkę. Jeden sms wywołał u mnie szok. Treść wyglądała tak
,,Jestem w twoim mieście, proszę przyjdź na dworzec``
Właśnie gdy trwał mój szlaban, on musiał do mnie przyjechać. W takim momencie. Szybko, bez jakiegokolwiek zastanowienia pobiegłam po niego. Szukałam go po całym dworcu. Miałam tylko jedno zdjęcie tego chłopaka. Mój wzrok podążał po wszystkich ludziach. Wszystkim patrzyłam w oczy. Chciałam w końcu zobaczyć te piękne oczy, koloru szarego. Nareszcie ujrzałam. Szybko pobiegłam do mojego wybawcy od strachu przed światem i otoczeniem. Jednak…