Moje życie nie było zbyt ciekawe.
Wszystko obracało się wokół szkoły i domu. Znajomi nie liczyli się dla mnie w
ogóle. Zacznijmy od tego, że praktycznie w ogóle ich nie miałam. Czwarta klasa
podstawówki była dla mnie udręką. Konta fikcyjne pomagały mi przeżyć w tym
świecie. Gdy wracałam do domu liczyły się tylko one. A szczególnie jedno na
które wchodziłam obsesyjnie. Nierealni znajomi wspierali mnie jak tylko mogli.
Jednak musiałam zaprzestać. Chęć wychodzenia na dwór i zdobycia popularności
były zdecydowanie większe niż zachowanie zdrowego rozsądku. Mimo, iż ubierałam
się inaczej niż moi koledzy w moim wieku, jedna dziewczyna przyjęła mnie pod
swoje skrzydła. Byłam w nią zapatrzona. Nie dało się wyrazić mojego zachwytu
jej sposobem bycia. Przez kilka miesięcy próbowałam być taka jak ona. Zawsze
była ładniejsza ode mnie, miała więcej chłopaków. Nie zdawałam sobie sprawy, że
robiła z siebie pierwszą lepszą. Przez nią zaniedbywałam oceny i zapomniałam o
fikcji. Jednak po tych kilku miesiącach zaczęła mnie ranić. Zapłakana wracałam
do domu, lecz nie miałam się komu wypłakać. Nie poszłabym do mojej rodzicielki,
ponieważ zaczęłaby mówić o mojej nieodpowiedzialności. Zaczęłam szukać
schronienia znów w fikcji. Do dziś nie zapomnę tego dnia, gdy założyłam ponownie
konto. Najpierw zaczęło się niewinnie. Zaczęłam rozmawiać z ludźmi, ale także
nie zapomniałam o realnym życiu. Po jakimś czasie jednak zaczęło się to
zmieniać. Rano dopiero zamykałam komputer i brałam plecak z byle jakimi
książkami. Zamiast uczyć się do poprawkowych sprawdzianów, spałam na lekcji i
myślałam tylko o tym jak się stąd wydostać. Gdy lekcje się zakończyły szybko
uciekłam do domu i odpalałam komputer. W końcu nastały wakacje. Przez całe noce
i dnie nie wychodziłam z domu. Jedzenie, spanie, picie. Nie potrzebowałam tego
zupełnie. Wychudzona, zmęczona i dość wycieńczona funkcjonowałam w realnym
życiu. W piątej klasie zaczął się jeszcze większy koszmar. Rozpoczęcie roku
minęło szybko i bezboleśnie. Muszę przyznać, że nawet chciałam się poprawić. Zachowanie,
oceny i znaleźć znajomych, jednak gdy znów dorwałam się do komputera wszystko
legło w gruzach. Zaczęłam rozmawiać z pewnym chłopakiem. Zauroczenie szybko
przybyło, ale nie chciało tak szybko jednak odejść. Nie wiedziałam ile ma lat,
jak się nazywa, jak wygląda realnie. Jednak słyszałam jego głos przez telefon.
To mi zupełnie wystarczało. Czułam się potrzebna i kochana. Tak miało dość dużo
miesięcy, gdy nagle moja matka zaczęła się mną interesować. Stałam przed nią brudna
i zaniedbana. W jednym dniu wszystko przepadło. Odcięła mi internet i zabrała
telefon. Kazała zacząć się uczyć. Byłam totalnie załamana. Gdy chodziła do
pracy, szukałam telefonu w domu. Po trzech dniach poszukiwań w końcu go
znalazłam. Nie chodziłam do szkoły, gdy rodzicielki nie było w domu.
Rozmawiałam przez telefon w kółko. Pewnego dnia, gdy musiałam wyjść z domu, wzięłam komórkę. Jeden
sms wywołał u mnie szok. Treść wyglądała tak
,,Jestem
w twoim mieście, proszę
przyjdź na dworzec``
Właśnie gdy trwał mój szlaban, on musiał do mnie
przyjechać. W takim momencie. Szybko, bez jakiegokolwiek zastanowienia
pobiegłam po niego. Szukałam go po całym dworcu. Miałam tylko jedno zdjęcie
tego chłopaka. Mój wzrok podążał po wszystkich ludziach. Wszystkim patrzyłam w
oczy. Chciałam w końcu zobaczyć te piękne oczy, koloru szarego. Nareszcie
ujrzałam. Szybko pobiegłam do mojego wybawcy od strachu przed światem i
otoczeniem. Jednak…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz